Chór szkolny
Sport
Tradycje szkolne - ślubowanie klas pierwszych
Aktywnie i zdrowo
Wycieczki
Wolontariat

Wszystko rozpoczęło się w piątek, kiedy to zmęczeni, ale podekscytowani zebraliśmy się pod szkołą o 1:30 w nocy. Zapakowaliśmy się w nasze wielkie walizki i choć z trudem żegnaliśmy rodziców, wyruszyliśmy radośnie z Olsztyna.

     

W drodze na lotnisko wszystkim chciało się spać, ale emocje nie pozwalały zmrużyć oka. Wszystko było w porządku, dopóki nie zobaczyliśmy wielkości lotniska. Wtedy stres przejął władzę nad naszymi ciałami, które zaczęły się momentalnie trząść. Następnego szoku doznaliśmy przy wielkości skrzynek, do których miały zmieścić się nasze bagaże (były tak zaskakująco małe). Na szczęście wszystkie nasze plecaki zmieściły się bez problemu. Gdy wydawało się, że emocje opadły, przyszedł czas na odprawę. Niekiedy bramki piszczały, gdy przechodził przez nie ktoś z naszej wycieczki, ale mimo wszystko każdy został przepuszczony. Po odprawie nastał czas na sprawdzenie paszportów i biletów, a potem wejście na pokład samolotu. Wtedy nie wiedzieliśmy, że zaczyna się jeden z najlepszych rozdziałów w naszym życiu.

     

Będąc już w środku, zapięliśmy pasy bezpieczeństwa. Czekaliśmy na start. Pomyśleliśmy, że nie ma już odwrotu i samolot ruszył. Najpierw lekko, a potem mocno wgniotło nas w fotele. Już za moment widzieliśmy za oknami samą szarość, a następnie czyste niebieskie niebo. Widoki były niesamowite, białe chmury były nad nami, koło nas i przed nami. Już za moment byliśmy w tunelu stworzonym z białych chmur, były niczym wata cukrowa. Nasze telefony po paru minutach były zapełnione zdjęciami skrzydeł samolotu, a za nimi wielkiej przestrzeni. Z samego lotu pamiętamy jedynie zapierający dech w piersiach widok, bo już po chwili zapadliśmy w drzemkę. Obudził nas dopiero komunikat stewardessy, że będziemy lądować.

Pierwsze, co rzuciło się w oczy na lotnisku w Luton, to olbrzymie tłumy i mieszanka kulturowa ludzi, a w samym środku my, wyspane dzieciaki z Gimnazjum nr 5.

O dziwo, odprawa przebiegła dość szybko. Po wszystkim wpakowaliśmy się do autobusu i ruszyliśmy w drogę na pociąg, by przebyć długa podróż do naszego hotelu.

Na miejscu zastały nas spartańskie warunki. Zostawiliśmy bagaże w pokojach i ruszyliśmy na podbój Londynu. Pierwszego dnia w planach mieliśmy zwiedzanie dzielnicy Notting Hill, która zrobiła na nas ogromne wrażenie. Kolorowe szeregowce wyglądały jak z ekranu filmowego. Drugiego dnia udaliśmy się do Camden Town, ulubionej dzielnicy Amy Winehouse. W kolejnym dniu zmierzyliśmy się z obiektami na wysokościach, czyli byliśmy na London Eye i Tower Bridge, następnie relaksujący rejs po Tamizie oraz spacer po dzielnicy Greenwich. Czwartego dnia zwiedziliśmy Baker Street, muzeum Madame Tussauds, Victoria and Albert Museum i China Town.

Ostatniego dnia naszego pobytu w Londynie wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że przeznaczymy pozostały nam czas na zakupy, a potem skierujemy się na lotnisko w Luton. W Olsztynie byliśmy po trzeciej w nocy, zmęczeni, ale spełnieni.

Najbardziej podobało nam się w Victoria and Albert Museum. Prawdę mówiąc wszędzie było ekscytująco. Ludzie w Londynie są niesamowicie mili. Pracownicy hotelu dbali o to, aby nasz spędzony tu czas minął przyjemnie. Lot powrotny odbył się nocą, więc było widać światła miast skapanych w ciemności. Polecamy tę wycieczkę wszystkim uczniom Gimnazjum nr 5 w Olsztynie w przyszłych latach.

Katarzyna Nowicka i Beta Kaczmarczy z klasy IIIb